Jedni mówią, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień; drudzy, że piątek - zły początek, dlatego ja, swoją przygodę z blogiem publicystyczno-opiniotwórczym rozpoczynam dziś.
Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale są rzeczy, które w głowie się nie mieszczą. Jedną z nich jest to, co teraz dzieje się w #Rosja. Można kozaczyć, w rejonie, gdzie ma się słabszych przeciwników, można szerzyć propagandę, można nawet - na złość mamusi odmrozić sobie uszy, ale trzeba też odrobinę myśleć. Jakoś wujek #Putin na wojnę z mocarstwem się nie porywa, idzie tylko na wojenkę z Ukrainą - tak wojenkę, bo wie, że USA, czy z Japonią nie wygrałby.
#Marek Sawicki - minister rolnictwa - wywołał wojnę nie tylko na słowa, ale i na żywność Nie jestem historykiem, ale w zasadzie nie trzeba nim być, żeby nasunęły się skojarzenia z Wielkim Głodem na Ukrainie. Te same skojarzenia ma wspomniany minister, o czym mówi w wywiadzie dla Polskiego Radia.
Nasz nowy Prezydent - Andrzej #Duda - w swoim orędziu wspomniał (słusznie) o głodujących dzieciach. W kontekście tych słów i wobec zjawiska głodu na świecie, niech politycy kłócą się, nakładają sankcje: czego jak czego, ale żywności nigdy marnować nie można - nigdy i pod żadnym pozorem... Aż ciężko się patrzy na przekazy internetowe i/lub telewizyjne, gdzie widać niszczenie ton żywności, którą mogliby spożyć potrzebujący.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz