sobota, 22 sierpnia 2015

W głowie się nie mieści...

Po przeżyciu na tym świecie ponad ćwierćwiecza, wydawać mogłoby się, że nic nie jest mnie w stanie już zaskoczyć, ale za każdym razem, kiedy tak właśnie stwierdzę, wydarza się coś, co jednak mnie zaskakuje. Tak było i tym razem...
Nie chcę teraz wchodzić na grunt religijny, bo to zawsze wywołuje skrajne emocje, ale trzeba przyznać, że data 15.08 jest tutaj paradoksalna, miejsce również. Mowa o 15-latku, który w Lesznie zgwałcił 60-letnią kobietę, a tak wygląda na portrecie pamięciowym. Został schwytany przez policję. Grozi mu zaledwie 12 lat więzienia.
Oczywistym jest (choć, niestety, nie dla wszystkich i to jest zarówno zaskakujące, jak i przerażające jednocześnie), że gwałt jest straszną zbrodnią, a pseudoargument: "sama tego chciała" jest absurdem. Jednak nie na tym skupia się spora część internautów, tylko na tym, ile lat miał gwałciciel, ile lat miała ofiara. A czy do ch...y to ważne? Prawda jest taka, że państwo nie potrafi chronić potencjalnych ofiar przed atakami gwałcicieli i pedofilów.
Kolejną, mocno zastanawiającą, sprawą jest jest wyproszenie chłopca z Zespołem Downa (specjalnie nie użyłem słów cierpiącego/chorującego) z placu zabaw mieszczącego się w jednym z centrów handlowych. Co prawda sprawa zakończyła się przeprosinami i rekompensatą przykrości, ale czy komuś było to w ogóle potrzebne.?Przecież do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Każdy, kto zna choć jedną osobę z ZD, ten wie, że osoby te cechują się wyjątkowo rozbudowaną empatią.
ostatnia na dziś sprawa - chyba najbardziej bulwersująca i nie zrozumiała: zabójstwo Kamilki w Kamiennej Górze. Nasuwają się pytania, na które nie da się odpowiedzieć: Jak można kogokolwiek zabić?; Jak można zabić niewinne dziecko?; Jak można zabić tylko dlatego, że nie ma się pracy? Nie ma większej tragedii niż ta, kiedy rodzice przeżywają swoje dzieci. Uważam, że służby źle zareagowały (a w zasadzie nie było z ich strony reakcji) - ten mężczyzna, chcąc siekierą zabić urzędniczkę, już dawał sygnał, że jego emocje kumulują się i, że z dużą dozą prawdopodobieństwa kogoś zabije - padło na niewinną dziewczynkę. Tak bardzo hejtowany jest jeden z brukowców za opublikowanie drastycznego zdjęcia, tyko powiedzmy sobie szczerze - mało kto się do tego przyzna, ale ludzie chcą takie rzeczy oglądać. Nic nie dzieje się bez przyczyny - tak naprawdę, media podają nam to, czego od nich oczekujemy. 

sobota, 15 sierpnia 2015

Demokracja (nie)bezpośrednia

            Pewnie wszyscy zgodzimy się, co do tego, że nie ma czegoś takiego jak ustrój idealny - z pewnością demokracja też nim nie jest, ale jeśli już ją mamy to traktujmy ją na poważnie... Zgodzimy się, że polscy rolnicy znaleźli się w tragicznej sytuacji i niewątpliwie pomoc im się należy, choć nie koniecznie w postaci kredytów - nawet jeśli miałyby one być udzielone na tzw. preferencyjnych warunkach. Spirala zadłużenia nie jest im potrzebna.
            Można zastanawiać się nad sensownością wrześniowego referendum, ale biorąc pod uwagę to, jak niewiele praw i możliwości daje nam demokracja w obecnym kształcie (i czy to jeszcze demokracja, czy bardziej oligarchia?), warto skorzystać z tej nieczęstej okazji i wziąć udział we wspomnianym referendum - wykazać się tym samym świadomością społeczną. 26 lat to jednak jeszcze zbyt krótki okres, by utworzyć dojrzałą demokrację.
            Pomijając aspekt opcji politycznej, uważam, że warto dopisać pytania, które wynikają z inicjatywy obywatelskiej. To swoista forma szacunku wobec tychże obywateli. Odwołanie referendum za 5 dwunasta jeszcze bardziej zbłaźniłoby nas - na arenie międzynarodowej - jako państwo.
            Moim zdaniem, ustrojem bliskim ideałowi jest demokracja bezpośrednia. Raz jeszcze warto podkreślić, że nie ma ideałów, ale jako pełnoprawny obywatel wolałbym mieć więcej do powiedzenia. Zmiana przepisów zawartych w Konstytucji to przy tym wszystkim najmniejszy problem. Dużo trudniej zwiększyć świadomość naszych społecznych wyborów i decyzji, a to - przy tej formie demokracji jest przecież najistotniejsze.
Zachęcam do demokratycznego komentowania.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Rosja to nie kraj, to stan umysłu

Jedni mówią, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień; drudzy, że piątek - zły początek, dlatego ja, swoją przygodę z blogiem publicystyczno-opiniotwórczym rozpoczynam dziś.
Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale są rzeczy, które w głowie się nie mieszczą. Jedną z nich jest to, co teraz dzieje się w #Rosja. Można kozaczyć, w rejonie, gdzie ma się słabszych przeciwników, można szerzyć propagandę, można nawet - na złość mamusi odmrozić sobie uszy, ale trzeba też odrobinę myśleć. Jakoś wujek #Putin na wojnę z mocarstwem się nie porywa, idzie tylko na wojenkę z Ukrainą - tak wojenkę, bo wie, że USA, czy z Japonią nie wygrałby.
#Marek Sawicki - minister rolnictwa - wywołał wojnę nie tylko na słowa, ale i na żywność Nie jestem historykiem, ale w zasadzie nie trzeba nim być, żeby nasunęły się skojarzenia z Wielkim Głodem na Ukrainie. Te same skojarzenia ma wspomniany minister, o czym mówi w wywiadzie dla Polskiego Radia.
Nasz nowy Prezydent - Andrzej #Duda - w swoim orędziu wspomniał (słusznie) o głodujących dzieciach. W kontekście tych słów i wobec zjawiska głodu na świecie, niech politycy kłócą się, nakładają sankcje: czego jak czego, ale żywności nigdy marnować nie można - nigdy i pod żadnym pozorem... Aż ciężko się patrzy na przekazy internetowe i/lub telewizyjne, gdzie widać niszczenie ton żywności, którą mogliby spożyć potrzebujący.